Obywatel Ukrainy zatrzymany w Polsce i dwaj Białorusini ujęci w Niemczech są podejrzani o zorganizowanie podpalenia zakładu przemysłowego w Rumunii. Bukareszt wystąpił o ich ekstradycję. Rumuńskie służby wiążą tę grupę z rosyjskimi działaniami sabotażowymi.
Pożar wybuchł 14 września w centralnej Rumunii, niedaleko państwowego zakładu zbrojeniowego. Według rumuńskiego wywiadu osoby kierujące operacją z terytorium Rosji wskazywały wykonawcom obiekty do zaatakowania. Na liście miały być przedsiębiorstwa produkujące uzbrojenie oraz inne obiekty wojskowe i przemysłowe.
To kolejne postępowanie dotyczące podejrzeń o dywersję w tym kraju. Na początku września rumuńskie służby zatrzymały 40-letniego Rosjanina, który według śledczych od lutego do lipca 2026 r. obserwował obiekty wojskowe i dokumentował ruch żołnierzy oraz sprzętu. Zebrane informacje miał przekazywać rosyjskiemu przełożonemu na potrzeby przygotowywanych operacji. Rumuński wywiad poinformował, że przy współpracy z zagranicznymi partnerami udaremnił jedną z nich.