Władimir Putin ma polityczny interes w przedłużaniu wojny przeciwko Ukrainie — ocenia Eitvydas Bajarūnas, były ambasador Litwy w Rosji, w wywiadzie dla Onetu. Jego zdaniem zakończenie walk oznaczałoby dla Kremla konieczność zmierzenia się z powrotem setek tysięcy żołnierzy, którzy dzięki wojskowym wynagrodzeniom znacząco poprawili sytuację materialną swoich rodzin.
Dyplomata wskazuje, że wojna pozwala rosyjskim władzom usprawiedliwiać problemy gospodarcze i zaniedbania. W jego ocenie przedstawianie konfliktu jako starcia z całym Zachodem, a nie tylko z Ukrainą, służy tłumaczeniu braku rozstrzygającego zwycięstwa. Pogarszające się warunki życia nie przekładają się przy tym na skuteczną presję społeczną, ponieważ decyzje pozostają skupione w rękach Putina.
Dla Polski i państw bałtyckich Bajarūnas za bardziej prawdopodobne zagrożenie niż duża rosyjska ofensywa uznaje nasilenie sabotażu i innych działań hybrydowych. Według niego ich celem jest ograniczenie pomocy dla Ukrainy oraz utrudnianie podejmowania decyzji przez NATO i Unię Europejską. Większa operacja militarna wymagałaby natomiast zgromadzenia znacznych sił.
Były ambasador postuluje zacieśnienie współpracy wywiadowczej, ochronę infrastruktury oraz dostosowanie przepisów do zagrożeń występujących poniżej progu otwartej wojny. Apeluje też o skuteczniejsze ograniczanie rosyjskich dochodów z eksportu surowców i zwalczanie floty cieni. Podkreśla, że odpowiedzią regionu powinno być wzmacnianie odporności i obronności, a nie uleganie zastraszaniu.