Obrona państw NATO przed rosyjską napaścią miałaby obejmować także niszczenie zaplecza przeciwnika daleko poza obszarem walk — wynika z doniesień „The Wall Street Journal”. Koncepcja rozwijana pod kierunkiem gen. Alexusa Grynkewicha, naczelnego dowódcy sił sojuszniczych w Europie, zakłada nie tylko zatrzymanie nacierających wojsk, lecz również ograniczenie możliwości kontynuowania przez Rosję działań wojennych.
Według gazety planowane uderzenia mogłyby sięgać od około 150 km do kilku tysięcy kilometrów za linią frontu. Pociski precyzyjne i tańsze drony miałyby razić m.in. lotniska, obiekty wojskowe, przemysł oraz infrastrukturę zaopatrującą rosyjskie siły. Koncepcja nie przewiduje sięgania po broń jądrową.
W rozmowie z „WSJ” gen. dyw. Ireneusz Nowak podkreślił znaczenie zdolności odwetowych dla skutecznej obrony i odstraszania. Wskazał, że w razie wojny z Rosją celem uderzeń powinno być również jej zaplecze przemysłowo-wojskowe. Europejskie państwa rozbudowują tymczasem arsenały pocisków dalekiego zasięgu i rozwijają nowe konstrukcje.
Pozostaje jednak kwestia decyzji politycznych. Cytowani przez dziennik eksperci zaznaczają, że przygotowanie planów przez wojskowych nie przesądza o zgodzie przywódców na ich wykonanie w razie rosyjskiego ataku.