Pod koniec listopada Polska będzie gospodarzem ćwiczeń „Koalicja”, w których zapowiedziano udział 2800 wojskowych z 11 państw. Manewry mają sprawdzić zdolność europejskich armii do szybkiego skierowania sił do Ukrainy po zakończeniu wojny. Francja przewiduje udział 1500 żołnierzy, a Wielka Brytania — 300.
Jak informuje „The Guardian”, powołując się na zachodnich urzędników, rozważana misja pod brytyjsko-francuskim dowództwem miałaby działać poza strukturami NATO. Jej uczestnicy mogliby odpowiadać ogniem na rosyjskie ataki, także z użyciem dronów. Operacja pozostaje jednak hipotetyczna — nie zapadła decyzja o rozmieszczeniu wojsk.
Według brytyjskiego generała Toma Batemana żołnierze mieliby przede wszystkim wspierać odbudowę i wzmacnianie ukraińskich sił zbrojnych, stacjonując z dala od frontu. Plany zakładają niewielkie wsparcie USA lub jego brak oraz unikanie zależności od amerykańskich technologii, w tym systemu Starlink.
Wśród rozpatrywanych elementów gwarancji bezpieczeństwa są również patrole myśliwców wspierające przywrócenie cywilnego ruchu lotniczego oraz rozminowanie Morza Czarnego pod kierownictwem Turcji, służące odbudowie żeglugi handlowej.