Przyjęta przez czeski rząd strategia rozwoju sił zbrojnych wskazuje, że 70 proc. celów budowy zdolności NATO pozostaje niezrealizowanych. W obszarach wymagających największych nakładów opóźnienia wynoszą 5–10 lat. Dokument, przywołany przez Reutersa, ostrzega, że niedobory personelu i wyposażenia utrudniają Czechom udział we wspólnej obronie, a ryzyko rosyjskiego ataku na państwa NATO i UE rośnie.
Do 2030 roku liczebność czeskiej armii ma wzrosnąć z około 26 tys. do 32 tys. żołnierzy. Priorytety obejmują również obronę powietrzną, zwalczanie bezzałogowców i wdrażanie nowych technologii. Strategia zakłada jednak powolne nadrabianie zaległości.
W latach 2027–2029 rząd nie przewiduje wydatków obronnych przekraczających 2 proc. PKB. Osiągnięcie poziomu 3,5 proc. PKB zaplanowano na lata 2030–2035. Do końca dekady finansowanie ma koncentrować się niemal wyłącznie na zatwierdzonych zakupach, w tym 24 myśliwców F-35, czołgów Leopard oraz systemów przeciwlotniczych. Według dokumentu może to opóźnić formowanie brygady średniej i rozwój zdolności bezzałogowych oraz antydronowych.
Prezydent Petr Pavel ocenił, że strategia nie zapewnia realizacji podstawowych celów nawet w dłuższym okresie. Premier Andrej Babiš wskazał natomiast na potrzebę przyspieszenia rekrutacji oraz inwestowania w obronę powietrzną i zwalczanie dronów.