Wielka Brytania mogłaby wesprzeć walkę z mobilnymi wyrzutniami Huti, wykorzystując jednostki SAS i SBS — ocenia były brytyjski oficer Hamish de Bretton-Gordon w komentarzu dla „The Telegraph”. To propozycja publicysty, a nie informacja o zatwierdzonej operacji. Jego zdaniem działania sił specjalnych mogłyby uzupełnić uderzenia z powietrza, których skuteczność ogranicza szybkie przemieszczanie i ukrywanie uzbrojenia przez przeciwnika.
Stawką jest bezpieczeństwo żeglugi na Morzu Czerwonym. Arabia Saudyjska może eksportować ropę z pominięciem cieśniny Ormuz dzięki rurociągowi prowadzącemu do portu Janbu. Dalszy transport drogą morską napotyka jednak ograniczenia: rejs przez Kanał Sueski wymaga mniejszych tankowców, a droga na południe prowadzi przez zagrożoną atakami Huti cieśninę Bab al-Mandab. Autor wiąże te utrudnienia z presją na ceny ropy i inflację.
De Bretton-Gordon wskazuje jako przydatne doświadczenie patrole SAS poszukujące irackich wyrzutni Scud podczas wojny w 1991 r. Zastrzega jednak, że wysłanie komandosów oznaczałoby poważne ryzyko militarne i polityczne. Podkreśla również potrzebę zapewnienia żołnierzom odpowiedniego wsparcia prawnego po zakończeniu służby.