Prokuratorzy z Polski i Litwy oskarżają 10 mężczyzn o udział w przygotowywaniu i przeprowadzaniu podpaleń przesyłek na zlecenie rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU. Jak wynika ze śledztwa dziennikarskiego „Die Welt”, opartego m.in. na aktach postępowań, wykonawców pozyskiwano przez pośredników i komunikator Telegram. Oskarżeni zaprzeczają, by świadomie współpracowali z rosyjskimi służbami, i nie przyznają się do zarzutów dotyczących terroryzmu.
Przesyłki zapaliły się w lipcu 2024 r. w Niemczech, Wielkiej Brytanii i Polsce. W Lipsku ogień pojawił się przed załadunkiem paczki do samolotu DHL — według materiału opóźnienie lotu prawdopodobnie zapobiegło pożarowi w powietrzu. Kolejne zdarzenia odnotowano w magazynie w Birmingham oraz w ciężarówce pod Warszawą. Polscy śledczy zabezpieczyli też jedną nieuszkodzoną przesyłkę.
Jednym z oskarżonych jest Wasilij Kowacz, obywatel Ukrainy od ponad trzech dekad mieszkający na Łotwie. Według śledczych przewoził na Litwę zmodyfikowane poduszki do masażu, w których ukrywano urządzenia zapalające. Kowacz potwierdza transport paczek, ale utrzymuje, że nie znał ich rzeczywistego przeznaczenia.
Z przywołanej przez dziennikarzy analizy litewskiego kontrwywiadu VSD wynika, że GRU wykorzystuje wielostopniową sieć pośredników oraz osoby zatrudniane do pojedynczych zadań. Część z nich może nie znać celu całej operacji. Taki podział obowiązków ogranicza wiedzę wykonawców i ułatwia zastępowanie zatrzymanych kolejnymi rekrutami.