Plan Donalda Trumpa, by zwiększyć amerykańskie wydatki obronne do 1,5 bln dolarów, napotyka opór we własnej partii. Jak informuje Politico, część republikańskich zwolenników rozbudowy sił zbrojnych uzależnia poparcie prezydenckich priorytetów od zaostrzenia polityki wobec Rosji.
Zastrzeżenia dotyczą m.in. uchylenia sankcji wobec Moskwy i zgody na sprzedaż rosyjskiego oleju napędowego. W rozmowie z Politico kongresman Don Bacon zakwestionował zasadność finansowania programu prezydenta przy jego obecnym podejściu do Rosji. Z kolei senator Mitch McConnell, na łamach „Wall Street Journal”, wskazał zmianę kursu wobec Władimira Putina jako możliwy warunek przyjęcia ustaw pod koniec roku.
Administracja chce dołożyć 350 mld dolarów do podstawowego budżetu obronnego wynoszącego 1,15 bln dolarów, wykorzystując procedurę pozwalającą działać bez poparcia Demokratów. Wymaga to jednak niemal pełnej mobilizacji Republikanów w obu izbach Kongresu. Ewentualna utrata kontroli nad przynajmniej jedną izbą w wyborach śródokresowych ograniczyłaby czas na realizację planu do końca obecnej kadencji.
Biały Dom broni swojej polityki, wskazując na rozmowy z Rosją i Ukrainą służące zakończeniu wojny. Spór obejmuje również sposób finansowania Pentagonu: McConnell opowiada się za trwałym zwiększeniem nakładów w corocznym budżecie zamiast jednorazowego pakietu, a demokrata Adam Smith zapowiada sprzeciw swojej partii wobec poziomu wydatków proponowanego przez Trumpa.