Tureckie służby przeprowadziły w 30 prowincjach operację przeciwko gangowi Daltonlar. Zatrzymano 85 osób, wśród nich 35 nieletnich. Akcję koordynowała prokuratura w Stambule, a podejrzanym przypisuje się przygotowywanie ataków. Według śledczych organizacja pozyskiwała ludzi przez media społecznościowe, a instrukcje przekazywała w komunikatorze WhatsApp.
Domniemane związki z Daltonlar mają dwaj obywatele Turcji podejrzani o podpalenie naziemnej stacji Starlink w Woli Krobowskiej na Mazowszu. O tych powiązaniach informowały „Der Spiegel” i ARD. Mężczyzn zatrzymano 12 października w Niemczech na podstawie europejskich nakazów aresztowania wydanych na wniosek Polski. Polska prokuratura zarzuca im współpracę z obcym wywiadem i dokonanie aktu dywersji.
Do podpalenia doszło 23 września. Według ABW dwie zamaskowane osoby wtargnęły na teren stacji i podłożyły ogień pod urządzenia instalacji. Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak wskazywał, że za operacją stały rosyjskie służby, korzystające z pośrednictwa środowisk przestępczych.
Tureccy śledczy uważają, że Daltonlar jest kierowany z Rosji przez Beratcana Gökdemira, znanego jako „Can Dalton”. Poszukiwany czerwoną notą Interpolu mężczyzna został tam zatrzymany w 2024 roku, lecz mimo wniosków Ankary nie przekazano go Turcji.