Kryptowaluty w rękach służb. Jak łamie się portfele?

Data publikacji: 18.06.2026
Autor: doc

Kryptowaluty w rękach służb. Jak łamie się portfele?

Przeszukanie o świcie, głośne pukanie do drzwi, błyskawiczne wejście oddziału realizacyjnego i skrupulatne zabezpieczanie nośników danych. W dzisiejszych realiach operacyjnych dla funkcjonariuszy służb specjalnych czy policji kryminalnej najbardziej pożądanym znaleziskiem rzadko są już ukryte w ścianach sejfy z gotówką. Największym trofeum stało się niewielkie, przypominające pendrive urządzenie – portfel sprzętowy do kryptowalut, czyli tak zwany zimny portfel (z ang. cold wallet). Wewnątrz tego niepozornego kawałka plastiku i krzemu mogą znajdować się dowody prania brudnych pieniędzy, fundusze służące do finansowania konfliktów zbrojnych, majątek z nielegalnego handlu bronią, albo po prostu oszczędności życia preppersa, który pragnie zachować absolutną niezależność od systemu bankowego w razie globalnego kryzysu.

Problem polega na tym, że bez odpowiedniego kodu PIN lub frazy odzyskiwania, dla organów ścigania to urządzenie pozostaje jedynie bezużytecznym elektronicznym gadżetem. Zarekwirowany portfel staje się przedmiotem fascynującego wyścigu zbrojeń. Z jednej strony barykady stają kryptografowie i analitycy z laboratoriów kryminalistycznych dysponujący wielomilionowymi budżetami. Z drugiej – potężne bariery matematyczne, zaawansowana inżynieria mikroukładów oraz fundamentalne prawa obywatelskie. Przyjrzeliśmy się bliżej temu zjawisku, rozkładając na czynniki pierwsze fizykę ataków sprzętowych, taktykę wymuszeń oraz uwarunkowania prawne obowiązujące podczas starcia z prokuraturą.

Architektura przetrwania, czyli jak działa cyfrowy sejf

Zanim służby rozpoczną próbę przełamania urządzenia dowodowego, muszą wiedzieć, z czym mają do czynienia. Powszechnym błędem jest przekonanie, że portfel sprzętowy przechowuje fizycznie w swojej pamięci kryptowaluty. Żadne "monety" nigdy nie znajdują się w urządzeniu – istnieją one wyłącznie w rozproszonej księdze głównej (blockchainie) na tysiącach serwerów na całym świecie. Urządzenie przechowuje jedynie klucze kryptograficzne, które dają matematyczne prawo do autoryzacji transakcji.

Bezpieczeństwo operacyjne (OPSEC) nowoczesnych portfeli opiera się na branżowych standardach. Najważniejszym z nich jest sposób, w jaki skomplikowany ciąg losowych danych przekształcany jest w format przyjazny dla człowieka – frazę odzyskiwania (z ang. seed phrase). Składa się ona najczęściej z 12, 18 lub 24 słów, wybieranych z rygorystycznie zamkniętego słownika liczącego dokładnie 2048 wyrazów. Złamanie 24-wyrazowej kombinacji metodą siłową (brute-force) jest przy obecnym stanie technologii obliczeniowej fizycznie niemożliwe.

Dla technika śledczego wniosek jest prosty: nie ma sensu atakować samej sieci blockchain. Cały wysiłek musi zostać skoncentrowany na wydobyciu z urządzenia fizycznego głównego hasła (seeda) lub na zmuszeniu zatrzymanego do ujawnienia kodu PIN.

Fizyka w służbie inwigilacji, czyli cięcie krzemu kwasem

Historia cyberbezpieczeństwa wielokrotnie udowodniła, że przy odpowiednio wysokim budżecie, dostępie do mikroskopów elektronowych i specjalistycznych laboratoriów, wiele barier można ominąć.

Jednym z najbardziej spektakularnych sukcesów w dziedzinie fizycznego łamania sprzętu były operacje przeprowadzone na starszych modelach urządzeń, takich jak Trezor One. Opierały się one na powszechnie dostępnych mikrokontrolerach, które nie zostały zaprojektowane jako bezpieczne enklawy. Hakerzy sprzętowi wykorzystali technikę zakłócania napięcia zasilania (z ang. voltage glitching). Polega ona na precyzyjnym wywołaniu mikroskopijnego spadku napięcia dokładnie w momencie, gdy procesor weryfikuje zabezpieczenia. Tranzystory nie mają wystarczającej energii do prawidłowego przełączenia stanów logicznych, dzięki czemu maszyna "przepuszcza" atakującego, uznając, że ma on odpowiednie uprawnienia. W ten sposób w 2022 roku znany haker Joe Grand odzyskał równowartość około 8 milionów PLN z zablokowanego portfela dla klienta, który utracił PIN. Wkrótce potem organizacja Unciphered udowodniła, że zaprzęgając do pracy klaster dziewięciu potężnych kart graficznych, jest w stanie złamać wyciągnięty z takiego urządzenia 9-cyfrowy kod PIN w niecałe 15 minut.

O tym, jak ekstremalne środki stosuje się w walce o dane, świadczy też przypadek Stefana Thomasa i jego pamięci USB IronKey o standardzie militarnym, na której znajdowały się klucze do 7002 Bitcoinów (o wartości rynkowej przekraczającej 950 milionów PLN). Urządzenie miało zaprogramowany limit 10 błędnych prób hasła, po którym sprzętowo niszczyło dane. Zespół ekspertów użył skanera rentgenowskiego do prześwietlenia pendrive'a, a następnie laserowo wyciął z płyty układ bezpieczeństwa. Układ ten wykąpano w stężonym kwasie azotowym, który rozpuścił epoksydową powłokę ochronną. Odsłoniętą strukturę krzemową mechanicznie polerowano, warstwa po warstwie, wykonując zdjęcia pod mikroskopem elektronowym. Odtworzono architekturę sprzętu w wirtualnym środowisku bez limitu prób i odzyskano dostęp. Takie laboratoryjne batalie to jednak domena wyłącznie agencji pokroju NSA.

Metoda ataku laboratoryjnego Cel i zastosowanie Skuteczność i czas
Zakłócanie napięcia Ominięcie zabezpieczeń w starszych mikrokontrolerach ogólnego przeznaczenia. Pozwala na zrzut pamięci natychmiast po udanym impulsie prądowym.
Klastry obliczeniowe (GPU) Złamanie wyciągniętego z urządzenia, zaszyfrowanego kodu PIN użytkownika. Złamanie 9-cyfrowego PIN-u zajmuje około 15 minut.
Dekapitacja krzemu i kwas Mechaniczne i chemiczne rozebranie bezpiecznych chipów zbrojonych epoksydem. Wymaga miesięcy pracy i budżetów rzędu setek tysięcy złotych.

W odpowiedzi na te zagrożenia, nowsze generacje portfeli (jak modele firmy Ledger czy najnowsze Trezory) opierają się na certyfikowanych układach typu Secure Element – tych samych, które chronią e-paszporty czy karty kredytowe. Nowatorskie chipy potrafią w momencie wykrycia ataku zablokować sprzęt, a funkcja przypominająca "przepalanie" obwodów przy każdej błędnej próbie PIN-u sprawia, że hakerzy nie mają czego resetować.

Człowiek jako najsłabsze ogniwo

Już w latach 90. zauważono, że nie ma sensu wydawać milionów na łamanie kluczy matematycznych, jeśli można użyć tak zwanego "ataku kluczem francuskim za 20 złotych". Zamiast walczyć z kryptografią, uderza się bezpośrednio w człowieka, wymuszając na nim podanie hasła. W środowiskach o podwyższonym ryzyku i wśród operacyjnych preppersów opracowano jednak kontrtaktykę zwaną wiarygodnym zaprzeczeniem.

Najpopularniejsze rozwiązania stosowane w nowoczesnych portfelach sprzętowych:

  • Złudzenie 25. słowa: Do standardowych 24 słów odzyskiwania użytkownik może dodać własne, dowolne hasło. Nie jest ono nigdzie zapisane w urządzeniu. Służby robiące w laboratorium zrzut pamięci znajdą jedynie standardową frazę, otwierającą "puste" konto. Właściwe słowo istnieje tylko w głowie właściciela.
  • PIN pod presją: W urządzeniach takich jak Coldcard czy Ledger można ustawić dwa kody PIN. Jeden otwiera "portfel-przynętę" z drobną kwotą na pokaz. Drugi ukrywa właściwe środki. W razie fizycznego zagrożenia lub presji śledczych, właściciel podaje pierwszy PIN. Służby zabezpieczają drobne i uznają sprawę za zakończoną, nie mając technicznej możliwości udowodnienia, że istnieje drugi kod.
  • Polityka spalonej ziemi: Dla osób operujących na terytoriach wrogich stworzono funkcję "Brick Me PIN". Wpisanie specjalnie zaprogramowanego numeru PIN powoduje natychmiastową, fizyczną detonację systemu operacyjnego – urządzenie niszczy swoje obwody, bezpowrotnie kasując klucze, zamieniając się w drogi przycisk do papieru.

Globalne pole bitwy na sali sądowej

Zimny portfel to dziś również pancerna tarcza na salach sądowych. Uwarunkowania prawne dotyczące wymuszania haseł drastycznie różnią się w zależności od państwa.

W Wielkiej Brytanii służby działają bezwzględnie. Na mocy ustawy RIPA 2000 policja może wydać formalny nakaz ujawnienia kodu do urządzenia. Zwykła odmowa podania PIN-u staje się samodzielnym, ciężkim przestępstwem, za które grozi od 2 do 5 lat bezwzględnego więzienia. Obywatel ma przed sobą perspektywę odsiadki nawet wtedy, gdy śledztwo w głównej sprawie nie przyniesie dowodów.

W Stanach Zjednoczonych trwa walka o Piątą Poprawkę, chroniącą przed samooskarżeniem. Sędziowie uznali, że zmuszenie do przyłożenia palca (biometria) jest legalne i przypomina pobranie odcisków. Jednak wymuszenie kodu PIN z głowy to zmuszanie do "zeznawania przeciwko sobie". Amerykańskie służby znalazły na to sposób – jeśli z góry potrafią mocnymi dowodami wykazać, że oskarżony posiada środki na urządzeniu, sędzia i tak może nakazać mu jego odblokowanie, omijając konstytucyjną ochronę.

Polskie realia i taktyka CBZC

Na polskim gruncie prawnym sytuacja oskarżonego wygląda zupełnie inaczej. Chroni go żelazna zasada wyrażona w Kodeksie Postępowania Karnego (art. 74 KPK) – brak obowiązku dostarczania dowodów na swoją niekorzyść. W Polsce nie istnieje żadna legalna procedura, która mogłaby zmusić podejrzanego do podania śledczym pinu do zabezpieczonego sprzętu. Hasło uznaje się za informację ulotną, będącą sferą wewnętrznej wiedzy oskarżonego.

Brak narzędzi siłowych zmusił polskie jednostki, w tym Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości (CBZC), do zmiany taktyki operacyjnej:

  1. Polowanie na papierowe portfele: Wiedząc, że zablokowany sprzęt to ślepy zaułek, śledczy podczas wejść realizacyjnych skupiają się na poszukiwaniu tzw. kluczy matek. Przeszukują książki, podwójne dna sejfów i szuflad. Znalezienie zapisanych na kartce 24 słów pozwala służbom przejąć całkowitą kontrolę nad środkami bez konieczności dotykania zabezpieczonego kodem portfela.
  2. Rygorystyczna izolacja zabezpieczonego mienia: Służby mają zakaz podpinania zajętych portfeli sprzętowych do komputerów z dostępem do internetu. Ogranicza to ryzyko uruchomienia zdalnych kontraktów niszczących zgromadzone środki, o ile właściciel przygotował zawczasu tego typu pułapkę obronną.
  3. Analiza otwartych źródeł (OSINT): Śledczy idą za pieniądzem ("Follow the money"). Widać to na przykładzie wielkiej afery giełdy Zondacrypto (BitBay), gdzie zamrożono kryptowaluty o wartości przekraczającej 1,3 miliarda PLN. Ponieważ kody do głównego zimnego portfela giełdy formalnie przepadły w tajemniczych okolicznościach, organy ścigania muszą opierać się na żmudnej analizie śladów z łańcuchów bloków (blockchain) i współpracy z zagranicznymi giełdami, zamiast na klasycznym łamaniu zabezpieczeń fizycznych.

Prawdziwa walka o cyfrowe zasoby przeniosła się dziś z obszaru czystej matematyki do sfery fizycznych zabezpieczeń krzemu i ludzkiej psychologii. Starsze konstrukcje portfeli przegrywają w specjalistycznych laboratoriach z oscyloskopami i kwasem, nowsze stawiają skuteczny, sprzętowy opór. Ostatecznie jednak najmocniejszą barierą nadal pozostaje dobrze przygotowana taktyka operacyjna właściciela oraz niezłomne milczenie podczas przesłuchania – zwłaszcza w państwach, gdzie prawo na to pozwala.

Artykuł powstał we współpracy z redakcją Bitcoin.biz.pl, wiadomości ze świata kryptowalut.

RSS

Udostępnij:

Zastrzeżenie: Publikujemy artykuły własne oraz nadesłane przez zewnętrznych autorów (również anonimowo). Szanujemy własność intelektualną, dlatego w przypadku zauważenia jakichkolwiek nieprawidłowości lub niezamierzonego naruszenia praw autorskich, prosimy o pilny kontakt. Wszelkie zgłoszone naruszenia będą natychmiast weryfikowane, a sporne treści usuwane. Takie działania nigdy nie są celowe. Prawa autorskie do opublikowanych materiałów są zastrzeżone i należą do redakcji portalu oraz twórcy artykułu. Dokładamy wszelkich starań, aby publikowane treści były rzetelne i oryginalne. Część materiałów (np. grafiki) mogła zostać przygotowana przy wsparciu narzędzi sztucznej inteligencji. Chcesz opublikować swój tekst? Zapraszamy do współpracy twórców i pasjonatów! Wyślij swój artykuł na adres kontaktowy podany na dole strony.


← Powrót do listy artykułów