W rejonie okupowanych Oleszek, naprzeciwko Chersonia na południu Ukrainy, pojawiają się doniesienia o wzmacnianiu rosyjskich sił mimo lokalnego rozejmu służącego ewakuacji cywilów. W rozmowie z „Die Welt” zastępca szefa chersońskiej administracji wojskowej Ołeksandr Tołokonnikow wskazał na intensywniejsze dostawy amunicji, uzbrojenia i żywności oraz rozbudowę pozycji. Zastrzegł jednak, że nie wiadomo, czy oznacza to przygotowania do forsowania Dniepru.
Ukraińscy wojskowi cytowani przez „Bild” relacjonują rozmieszczanie wyrzutni Grad, przenoszenie jednostek dronowych oraz osłanianie terenu siatkami przeciw bezzałogowcom. Obawiają się nasilenia walk po zakończeniu zawieszenia broni. Rozejm ma umożliwić wywiezienie z Oleszek około 750 osób — przez Rosję i Białoruś z powrotem na terytorium kontrolowane przez Ukrainę.
Analityk Mykoła Bielieskow z organizacji Come Back Alive ocenił jednak w rozmowie z „Die Welt”, że rosyjska przeprawa miałaby znikome szanse powodzenia ze względu na powszechne wykorzystanie dronów przez obie strony. Jak wskazuje materiał dziennika, sama presja w okolicach Chersonia może zmuszać Ukrainę do angażowania tam oddziałów potrzebnych na innych odcinkach frontu — nawet bez próby przekroczenia rzeki.