Ponad 570 ataków na statki odnotowano na Morzu Czarnym od początku 2026 r. — wynika z danych przytoczonych przez „Financial Times”. W trzecim kwartale ostrzał dotknął około 387 jednostek, co oznacza ponad pięciokrotny wzrost względem poprzednich trzech miesięcy. Statki były zarówno bezpośrednio atakowane, jak i uszkadzane podczas uderzeń na porty. Dziennik zastrzega, że niepełne raporty utrudniają ustalenie rzeczywistych strat.
Nasilenie zagrożenia wiąże się m.in. z ukraińskimi działaniami przeciw rosyjskiej żegludze, początkowo wymierzonymi w dostawy oleju napędowego z Krymu, a następnie rozszerzonymi na cieśninę Kerczeńską. Rosja zwiększyła ataki na jednostki korzystające z ukraińskich portów i utrzymywała je również po ograniczeniu intensywności ukraińskich uderzeń.
Skutki widać w przewozach. Operator TIS podał, że we wrześniu do portów Odessy weszło mniej niż 10 statków, wobec około 400 w lipcu. Rosyjskie wysyłki zboża przez porty mórz Czarnego i Azowskiego zmalały we wrześniu sześciokrotnie względem sierpnia. Część eksportu Rosja kieruje droższymi szlakami przez Bałtyk i Daleki Wschód.
Ubezpieczenie od ryzyka wojennego może kosztować nawet 15 proc. wartości statku. Wysokie stawki sprzyjają wykorzystywaniu starszych jednostek, niekiedy blisko 50-letnich, których stan techniczny zwiększa ryzyko zatrzymania w europejskich portach.