Współczesne pole bitwy uległo drastycznej transformacji. Często łapiemy się na tym, że wyobrażamy sobie wojnę jako starcie wielkich armii pancernych na wyraźnie zarysowanej linii frontu. Trzeba wiedzieć, że dziś konflikt zbrojny nie zaczyna się od oficjalnego wypowiedzenia, a wrogie oddziały rzadko noszą naszywki ze swoją flagą. Wojna toczy się w sieciach energetycznych, w przestrzeni informacyjnej, w centrach logistycznych, a nawet w halach targowych polskich miast.
W zachodnim dyskursie od 2014 roku, czyli od aneksji ukraińskiego Krymu przez Federację Rosyjską, nieustannie odmienia się przez wszystkie przypadki pojęcie „doktryny Gierasimowa”. Termin ten stał się uniwersalnym wytrychem do opisywania każdego rosyjskiego działania: od ataków hakerskich, przez dezinformację, po użycie żołnierzy bez dystynkcji. Paradoks polega jednak na tym, że formalnie dokument o takiej nazwie w rosyjskiej myśli wojskowej nigdy nie istniał. Nie zmienia to faktu, że koncepcje przypisywane tej rzekomej doktrynie stanowią absolutny fundament sposobu prowadzenia wojen nowej generacji. To brutalnie testowana na państwach Europy rzeczywistość, z którą mierzy się dziś również Polska.
Postanowiliśmy przeanalizować ewolucję tej myśli strategicznej – od teoretycznych założeń z początku wieku, przez strategię aktywnej obrony, aż po konkretne akty sabotażu i zakłóceń radioelektronicznych, z którymi zmagamy się w ostatnich latach.
Narodziny mitu: artykuł, który wstrząsnął zachodnim światem
Na początku 2013 roku nowo mianowany szef rosyjskiego sztabu generalnego, generał Walery Gierasimow, opublikował w branżowym periodyku artykuł pod tytułem „Wartość nauki polega na przewidywaniu”. Tekst zyskał globalny rozgłos nieco później, gdy brytyjski badacz spraw rosyjskich, Mark Galeotti, na swoim blogu roboczo nazwał koncepcje generała „doktryną Gierasimowa”. Nazwa błyskawicznie przyjęła się na Zachodzie.
Gierasimow jawił się w mediach jako demoniczny geniusz, który wymyślił nową strategię podboju Europy. Problem w tym, że generał wcale nie opisywał tam rosyjskich planów. Z punktu widzenia Kremla, tekst ten był chłodną analizą tego, jak wojnę prowadzą... Stany Zjednoczone. Gierasimow uważał, że wydarzenia takie jak „arabska wiosna” to starannie zaplanowane operacje zachodnich służb. Był to dramaturgiczny apel do rosyjskich wojskowych o opracowanie metod, które pozwolą Rosji nadrobić dystans do USA. Gdy błąd interpretacyjny stał się jasny, Galeotti w 2018 roku oficjalnie przeprosił za wykreowanie tego mitu. Utrzymywanie narracji o jednej, wszechmocnej doktrynie sprawia bowiem, że szukamy u przeciwnika spójnego planu, podczas gdy rosyjskie działania są często wysoce oportunistyczne i chaotyczne.
Teoretycy z cienia i wojny nowej generacji
Aby zrozumieć ten chaos, musimy cofnąć się do lat dziewięćdziesiątych i byłego premiera Jewgienija Primakowa, który założył, że Rosja musi dążyć do świata wielobiegunowego, przeciwdziałając rozszerzaniu NATO.
Jednak to nie Gierasimow, a pułkownik Siergiej Czekinow i generał Siergiej Bogdanow są prawdziwymi pionierami koncepcji hybrydowych. W 2013 roku opublikowali artykuł o wojnach nowej generacji. To oni wprost zalecali głęboką kampanię dezinformacji, przekupywanie zagranicznych polityków i organizowanie sabotażu na długo przed padnięciem pierwszego strzału. Postulowali też, że konflikt zacznie się od użycia systemów walki radioelektronicznej, po których nastąpią precyzyjne uderzenia w zaplecze przemysłowe wroga: elektrownie, tamy i sieci przesyłowe, by sparaliżować państwo.
Fazy konfliktu hybrydowego: proporcja 4:1 w praktyce
Z diagnozy Gierasimowa wynika, że rola środków niemilitarnych w osiąganiu celów politycznych znacznie wzrosła. Według jego tez, stosunek działań niemilitarnych do militarnych we współczesnym konflikcie wynosi 4:1. Zamiast otwarcie wysyłać dywizje, agresor inicjuje wojnę w czasie pokoju, używając gospodarki i dezinformacji. Tradycyjne wojsko wkracza dopiero w końcowej fazie.
Analizując rosyjską myśl, można wyodrębnić sześć płynnie przenikających się faz konfliktu:
| Faza konfliktu | Działania niemilitarne (stanowiące 80% wysiłku) | Działania militarne uzupełniające |
|---|---|---|
| 1. Ukryta geneza | Presja dyplomatyczna, początki dezinformacji, budowanie agentury. | Głębokie rozpoznanie wywiadowcze, prężenie muskułów nuklearnych. |
| 2. Eskalacja | Wojna kognitywna, punktowe cyberataki, sankcje gospodarcze. | Agresywne manewry wojskowe przy granicach (dyplomacja przymusu). |
| 3. Kryzys państwowy | Finansowanie bojówek, wzniecanie zamieszek, fizyczny sabotaż infrastruktury. | Przerzucanie oficerów łącznikowych i doradców na teren wroga. |
| 4. Wojna | Pełna blokada informacyjna, wywoływanie paniki, blackout systemów. | Uderzenia kinetyczne, ataki radioelektroniczne, wkroczenie wojsk. |
| 5. Rozwiązanie | Instalowanie marionetkowego rządu, "pomoc humanitarna" od agresora. | Zabezpieczenie terytorium, pacyfikacja oporu. |
| 6. Odbudowa | Redefinicja ustroju, zintegrowanie gospodarki z państwem-agresorem. | Utrzymanie stałych baz, szkolenie nowych, lojalnych sił bezpieczeństwa. |
Zacieranie granic między wojną a pokojem to największe wyzwanie dla NATO. Jak aktywować artykuł 5 o wspólnej obronie, gdy terytorium jest obezwładniane przez pożary magazynów i ataki ransomware na szpitale, ale żadne czołgi nie przekroczyły granicy?
Bitwa o ludzkie umysły: sterowanie refleksyjne i wojna poznawcza
Kluczem do zrozumienia tych działań jest pojęcie „sterowania refleksyjnego”. To głęboko osadzona w radzieckiej nauce teoria, która polega na precyzyjnym podrzucaniu przeciwnikowi wyselekcjonowanych informacji tak, aby zmusić go do podjęcia zaplanowanej przez nas decyzji. Najgroźniejsze jest to, że cel jest przekonany, iż działa całkowicie samodzielnie.
W dzisiejszej wojnie poznawczej polem bitwy są nasze umysły. Rosyjski aparat wywiadowczy nie próbuje przekonać nas, że „Moskwa ma rację”. Celem jest zniszczenie zaufania społecznego – sprawienie, byśmy przestali wierzyć policji, wojsku czy lekarzom. Służby z chirurgiczną precyzją wyłapują tematy budzące największe emocje (kryzysy migracyjne, spory historyczne) i podsycają skrajne postawy, by sparaliżować państwo.
Przykładem są wnioski instytutu NASK z polskiej przestrzeni internetowej. Po incydentach z rosyjskimi rakietami i dronami nad Polską, sieć zalała dezinformacja mająca na celu wykreowanie Wojska Polskiego na nieudolne i wpojenie nam, że NATO nas nie obroni. To podręcznikowe wywołanie gniewu i bezradności.
Front wschodni: sabotaż kinetyczny na terytorium Polski (2024–2026)
Teorie Gierasimowa brutalnie zweryfikowała rzeczywistość. W latach 2024–2026 aktywność wywiadu wojskowego GRU przeszła z fazy dezinformacji do sabotażu fizycznego w Europie Środkowej.
Jednym z najpoważniejszych zagrożeń w Polsce jest wysyp zorganizowanych podpaleń. Rosjanie wdrożyli tani model oparty na wykonawcach zastępczych. Za równowartość kilkunastu lub kilkudziesięciu tysięcy złotych (PLN), często wypłacanych w kryptowalutach, oficerowie GRU werbują przez komunikatory (głównie Telegram) osoby z marginesu społecznego lub imigrantów. Złapanie obywatela Ukrainy czy Białorusi za podpalenie polskiego obiektu to dla propagandy podwójny sukces – od razu jest to wykorzystywane do budowania nienawiści wobec uchodźców.
Najgłośniejsze incydenty w regionie:
- Kwiecień 2024: Podpalenie sklepu budowlanego OBI na warszawskim Targówku. Skrajne zagrożenie dla ratowników.
- 12 maja 2024: Gigantyczny pożar kompleksu handlowego Marywilska 44 w Warszawie (zniszczenie ponad 1400 stoisk). Wywołanie chaosu społecznego i ogromnych strat gospodarczych.
- Wiosna 2024: Podpalenie sklepu IKEA w Wilnie na Litwie, dokonane przez tę samą siatkę, która operowała w Polsce.
- Rok 2024 i późniejsze: Ujawniona próba podpalenia fabryki farb we Wrocławiu, akty sabotażu na węzłach kolejowych w rejonie Puław (wysadzanie torów, dewastacja sieci trakcyjnej).
Rosjanie celowo uderzają w słabiej chronioną infrastrukturę cywilną. Jeśli państwo nie potrafi zapobiec pożarom hal czy awariom prądu, traci autorytet gwaranta bezpieczeństwa w oczach obywateli.
Front elektromagnetyczny: oślepianie nieba nad Polską
Równie groźna batalia toczy się niewidzialnie. W latach 2024–2026 uderzono w nawigatorów statków i pilotów samolotów nad Bałtykiem. Federacja Rosyjska rozmieściła w Obwodzie Królewieckim gigantyczne systemy zagłuszania i fałszowania sygnału nawigacji satelitarnej (spoofing), takie jak system Murmańsk-BN.
Infrastruktura ta systematycznie rośnie. Promień niszczenia sygnału GPS obejmuje setki kilometrów, dotykając Pomorza i wód Zatoki Gdańskiej. Fałszowanie lokalizacji to nie tylko problem dla pilotów – zaburza to działanie transportu zbiorowego, a nawet synchronizację czasu w systemach bankowych. Moskwa cynicznie twierdzi, że to obrona przed ukraińskimi dronami, lecz w praktyce to wojna wydana cywilnej logistyce Zachodu.
Dodatkowo, regularne naruszanie polskiej przestrzeni powietrznej (np. rakieta Ch-101 pod Tarnawa-Kolonia) wymusza poderwanie myśliwców F-16 i maszyn NATO. To testowanie naszego czasu reakcji i odporności polityków, generujące straty ekonomiczne liczone w setkach tysięcy złotych za każdą godzinę takiej operacji ratunkowo-patrolowej.
Wnioski praktyczne: jak obywatele mogą się adaptować?
Zrozumienie, czym naprawdę jest wojna nowej generacji, zmusza nas do przedefiniowania pojęcia bezpieczeństwa i filozofii prepperingu.
- Nowe oblicze survivalu: Ucieczka do lasu z plecakiem ewakuacyjnym to skrajny scenariusz. Nowoczesny preppering to przede wszystkim przygotowanie na przetrwanie w mieście, w którym przez tydzień nie ma prądu (blackout). Kluczowe staje się posiadanie agregatów prądotwórczych, stacji zasilania, filtrów do uzdatniania miejskiej wody z kranu oraz potężnych zapasów medycznych.
- Niezależna łączność i ratownictwo: Gdy system GPS w karetkach jest zagłuszany, a sieci komórkowe padają, bezcenna staje się wiedza z zakresu kwalifikowanej pierwszej pomocy i protokołów TCCC. Na wagę złota jest sprzęt do analogowej łączności radiowej (legalnie dostępne w Polsce radia pasma PMR) oraz bliska współpraca z OSP, WOT czy lokalną obroną cywilną.
- Higiena informacji: Ostatnią, najważniejszą linią obrony jest nasza głowa. Środowiska strzeleckie i paramilitarne są ulubionym celem dezinformacji. Bezkrytyczne podawanie dalej "szokujących" newsów z anonimowych kont na Telegramie, które grają na naszych lękach czy patriotyzmie, to działanie w interesie obcych służb. Musimy weryfikować źródła i ucinać panikę.
Konflikt hybrydowy to walka pozbawiona sprawiedliwych reguł. Świadomość istnienia tego frontu – od płonących hal fabrycznych po zakłócany sygnał na naszych smartfonach – to podstawa budowania przewagi taktycznej społeczeństwa, które chce przetrwać trudne realia XXI wieku.