Grudzień 2025 roku zapamiętamy jako moment zwrotny w historii polskiej obronności. Po ponad dekadzie analiz, niepewności i strategicznego dryfu, program „Orka” wreszcie wypłynął na szerokie wody. Podpisanie 17 grudnia w Warszawie memorandum (MoU) ze Szwecją to nie tylko kolejna umowa zbrojeniowa – to całkowita redefinicja naszej pozycji na Bałtyku.
Przyglądaliśmy się temu tematowi od lat, często z narastającą frustracją. Dziś jednak możemy napisać to wprost: Marynarka Wojenna RP wraca do gry. Decyzja o pozyskaniu trzech nowoczesnych okrętów typu A26 Blekinge oraz – co kluczowe dla „tu i teraz” – transfer używanego, ale zmodernizowanego okrętu HMS Södermanland, to fundament nowej doktryny.
W tym artykule rozkładamy na czynniki pierwsze to wydarzenie. Nie skupimy się jednak tylko na politycznych uściskach dłoni. Zajrzymy pod pancerz szwedzkiej stali, wyjaśnimy, jak działa „cichy silnik” Stirlinga i sprawdzimy, czy prawie 40-letni okręt może być groźniejszy niż nowsze konstrukcje.
Koniec impasu i nowa rzeczywistość strategiczna
Aby zrozumieć wagę tego zakupu, musimy spojrzeć na mapę. Bałtyk w końcówce 2025 roku nie jest już tym samym „morzem pokoju”, o którym uczyliśmy się w szkołach. Po wejściu Szwecji i Finlandii do NATO akwen ten często nazywany jest „jeziorem NATO” (NATO Lake), ale to mylne wrażenie bezpieczeństwa. Obwód Królewiecki wciąż pozostaje naszpikowaną rakietami twierdzą, a Rosyjska Flota Bałtycka – mimo strat – dysponuje groźnymi okrętami podwodnymi klasy Warszawianka i Łada.
Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, podpisując dokumenty, mówił o „nowej architekturze bezpieczeństwa”. Co to oznacza w praktyce? Koniec z pasywną obroną plaż. Polska Marynarka Wojenna ma teraz aktywnie pilnować szlaków handlowych i infrastruktury krytycznej (gazociągi, kable, farmy wiatrowe).
Ratunek przed "śmiercią rodzaju sił zbrojnych"
Bądźmy szczerzy – nasza flota podwodna była w stanie agonalnym. Po wycofaniu ostatnich Kobbenów w 2021 roku, zostaliśmy z jednym, wysłużonym ORP Orzeł. Ten radziecki okręt (projekt 877E, w kodzie NATO: Kilo), choć niegdyś rewolucyjny, dziś jest technologicznym zabytkiem borykającym się z awariami.
Największym zagrożeniem nie była jednak utrata sprzętu, ale utrata ludzi. Wyszkolenie dowódcy okrętu podwodnego trwa 10–15 lat. Gdybyśmy stracili ciągłość szkolenia, odbudowa tych zdolności zajęłaby dekady. HMS Södermanland jest więc tratwą ratunkową – czy też, jak mówią analitycy, rozwiązaniem pomostowym (gap-filler).
Czym jest "gap-filler" i co kupiliśmy?
Kluczem do zrozumienia tej transakcji jest słowo „pomost”. Nie przejmujemy HMS Södermanland jako rozwiązania docelowego na kolejne 30 lat.
- Harmonogram: Okręt ma trafić pod polską banderę w 2027 roku.
- Cel: Wypełnienie luki między wycofaniem ORP Orzeł a wejściem do służby fabrycznie nowych A26 Blekinge.
- Szkolenie: Polskie załogi rozpoczną intensywne kursy w Szwecji już w 2026 roku.
Szwedzi, oddając nam jedną ze swoich nielicznych jednostek, wykonują gest o potężnym znaczeniu sojuszniczym. Wzmacniając Polskę, de facto przesuwają swoją pierwszą linię obrony na południowy Bałtyk.
Anatomia Södermanlanda – okręt, który urósł
Historia tego okrętu to gotowy scenariusz na program inżynieryjny. HMS Södermanland (zwodowany w 1988 roku) pierwotnie był klasyczną jednostką typu Västergötland. Jednak na początku XXI wieku przeszedł operację, którą można porównać do przeszczepu serca połączonego z wydłużeniem kręgosłupa.
Stocznia Kockums (obecnie Saab) dosłownie przecięła kadłub na pół i wstawiła w środek nową, 12-metrową sekcję. Ta „wstawka” zmieniła wszystko.
Specyfikacja techniczna (konfiguracja dla Polski)
| Kategoria | Parametr | Opis / Wartość |
|---|---|---|
| Wyporność | Podwodna | 1 500 ton |
| Wymiary | Długość / Szerokość | 60,5 m / 6,1 m |
| Napęd | Hybrydowy | 2x Diesel + 2x silnik Stirlinga (AIP) |
| Zanurzenie | Operacyjne | Do 300 m (testowe) |
| Załoga | Liczebność | ok. 24 osoby + specjalsi |
| Uzbrojenie | Wyrzutnie | 6x 533 mm (ciężkie) + 3x 400 mm (lekkie) |
Technologiczne serce – system AIP Stirlinga
To właśnie ta dodatkowa sekcja kadłuba robi różnicę. Znajduje się w niej system AIP (Air Independent Propulsion), czyli napęd niezależny od powietrza atmosferycznego. Szwedzi oparli go na silniku Stirlinga.
Jak to działa? W klasycznym dieslu dochodzi do głośnych wybuchów w cylindrach. Silnik Stirlinga to silnik spalania zewnętrznego.
- Paliwo spalane jest w sposób ciągły (bez wybuchów) z udziałem ciekłego tlenu (LOX).
- Ciepło ogrzewa gaz (hel) zamknięty w obiegu.
- Rozprężający się hel porusza tłokami.
- Spaliny są rozpuszczane w wodzie morskiej i cicho wypompowywane za burtę.
Efekt taktyczny: Okręt płynący na silniku Stirlinga jest niemal niesłyszalny. Nie generuje wibracji. Co ważniejsze, dzięki zapasom ciekłego tlenu, Södermanland może przebywać w pełnym zanurzeniu przez ponad 14 dni. Dla porównania: nasz ORP Orzeł musi wynosić „chrapy” (rurę czerpiącą powietrze) co 2–3 dni, by naładować baterie dieslami. Wtedy staje się łatwym celem. Södermanland może "siedzieć" na dnie pod Kaliningradem przez dwa tygodnie, nie zdradzając swojej pozycji.
Södermanland vs ORP Orzeł – skok cywilizacyjny
Często pytacie w komentarzach: "Po co nam stary szwedzki okręt, skoro mamy Orła?". Odpowiedź jest brutalna – dzieli je przepaść technologiczna.
- Automatyzacja: Orzeł wymaga 60 marynarzy. Södermanland – tylko 24. To inna filozofia zarządzania.
- Manewrowość: Szwedzka jednostka posiada stery rufowe w układzie „X”. Dzięki temu może bezpiecznie osiąść na dnie (stery nie wystają poza obrys) i manewrować w bardzo ciasnych i płytkich wodach, co na Bałtyku jest kluczowe.
- System walki: Orzeł to technologia analogowo-cyfrowa z lat 80. Södermanland dysponuje w pełni cyfrowym systemem zarządzania walką, który może wymieniać dane z naszymi F-16 czy fregatami Miecznik.
Uzbrojenie – szwedzka szkoła ognia
Ciekawostką jest nietypowy układ wyrzutni torpedowych. Zamiast standardowych rur jednego kalibru, Södermanland ma zestaw hybrydowy:
- 6 wyrzutni 533 mm: Na ciężkie torpedy (np. Tp 62) do niszczenia dużych okrętów nawodnych. To "główny argument" siłowy.
- 3 wyrzutnie 400 mm: To unikat. Służą do wystrzeliwania lekkich torped zwalczania okrętów podwodnych (ZOP) oraz... do polowania na wrogie torpedy (hard-kill). Są też idealne do cichego wysyłania komandosów morskich lub dronów.
Wyzwania – to nie będzie prosta przesiadka
Hurraoptymizm trzeba jednak studzić. Wdrożenie tego okrętu to gigantyczne wyzwanie logistyczne.
- Ciekły tlen (LOX): Baza w Gdyni musi zostać przebudowana, aby móc bezpiecznie tankować kriogeniczny tlen. To skomplikowana i niebezpieczna procedura.
- Rewolucja mentalna: Nasi podwodnicy muszą przestawić się z rosyjskiej techniki na zachodnią filozofię, gdzie jeden człowiek obsługuje kilka systemów. Szkolenie będzie odbywać się po angielsku, co też jest wyzwaniem.
- Logistyka: Wprowadzamy do uzbrojenia zupełnie nowe typy torped, co wymaga zbudowania nowych łańcuchów dostaw.
Ciekawostki dla pasjonatów
- Pogromca lotniskowców: Bliźniaczy technologicznie okręt HMS Gotland (wyposażony w ten sam system Stirlinga) podczas ćwiczeń w USA wielokrotnie „zatapiał” amerykański lotniskowiec USS Ronald Reagan. Amerykanie byli tak zszokowani, że wypożyczyli okręt na dwa lata, by nauczyć się z nim walczyć. Södermanland ma ten sam potencjał.
- Gryf w herbie: W godle okrętu znajduje się czarny gryf. Co ciekawe, gryf to także symbol Pomorza, więc okręt trafi w „swoje” rejony. Jego motto to Crypst corripit – „Gryf zaskakuje i chwyta”.
- Siostry w tropikach: Dwa inne okręty tego typu sprzedano do Singapuru (typ Archer). Dowodzi to, że konstrukcja sprawdza się nie tylko w zimnym Bałtyku, ale i w gorących wodach równikowych.
Podsumowanie
Umowa z 17 grudnia 2025 r. to dla Marynarki Wojennej RP tlen – dosłownie i w przenośni. Zamiast snuć mocarstwowe plany bez pokrycia, wybrano rozwiązanie pragmatyczne. HMS Södermanland, choć nie jest najmłodszy, dzięki "wstawce" AIP i nowoczesnej elektronice jest groźnym drapieżnikiem, idealnie skrojonym pod specyfikę Bałtyku.
Dla nas najważniejsze jest jedno: polscy podwodnicy dostają wreszcie narzędzie, dzięki któremu nie będą musieli wstydzić się na sojuszniczych manewrach. Okręt ten stanie się "Uniwersytetem", na którym wyszkoli się kadra dla przyszłych, supernowoczesnych "Orek" typu A26. Bałtycka szachownica zyskała nową figurę i nie jest to pionek.


