Program San: Potwór z Tarnowa kontra drony

Data publikacji: 22.03.2026
Autor: doc

Program San: Potwór z Tarnowa kontra drony

Współczesne pole walki przeszło transformację, której skutki możemy śmiało porównać do wynalezienia prochu czy wprowadzenia czołgów. Rozwój bezzałogowych statków powietrznych (BSP) sprawił, że przewaga w powietrzu przestała być wyłączną domeną wielomilionowych myśliwców. Dzisiejsze niebo zostało "zdemokratyzowane" przez tanie, masowo produkowane systemy latające. Od dłuższego czasu przyglądamy się wojnie w Ukrainie oraz konfliktom na Bliskim Wschodzie i wniosek jest jeden: drony zmieniły wszystko.

Od komercyjnych quadrocopterów, przez maszyny FPV (First Person View – widok z perspektywy pierwszej osoby) przenoszące granaty, aż po drony dalekiego zasięgu typu Shahed – te stosunkowo tanie urządzenia obnażyły słabości największych armii świata.

Asymetria kosztów i drenaż magazynów

W żargonie wojskowym to zjawisko określane jest mianem asymetrii kosztów. Użycie rakiety z systemu Patriot, wartej kilka milionów dolarów, do zestrzelenia drona z włókna węglowego i chińskich podzespołów za około 20-50 tys. dolarów jest na dłuższą metę ekonomicznym samobójstwem.

Przeciwnik często nie celuje w bezpośrednie zniszczenie infrastruktury. Stosuje ataki nasycające (tzw. roje), których głównym zadaniem jest wyczerpanie zapasów drogiej amunicji obrońcy. To zjawisko nazywamy magazine depletion (drenaż magazynów). Doskonałym przykładem jest tu taktyka Federacji Rosyjskiej, która od września 2022 roku do końca 2024 roku wystrzeliła w stronę Ukrainy ponad 14 700 dronów uderzeniowych. Nawet jeśli skuteczność obrony przeciwlotniczej wynosi 90%, niska cena dronów pozwala na codzienne naloty, nieustannie testując i drenując ukraińską tarczę.

Zrozumienie tych mechanizmów wymusiło na planistach NATO gwałtowną zmianę doktryn. Zachód, w tym Polska, musiał stworzyć rozwiązania do strącania rojów dronów szybko, skutecznie, a przede wszystkim – tanio. W ten sposób narodził się zintegrowany system obrony przeciwlotniczej kryptonim San, którego najbardziej widowiskowym elementem jest wielolufowy karabin z Zakładów Mechanicznych Tarnów, zwany "Potworem z Tarnowa".

Globalny rynek C-UAS i powrót do ostrego strzelania

Technologie C-UAS (Counter-Unmanned Aerial Systems – systemy zwalczania bezzałogowych statków powietrznych) to jeden z najszybciej rosnących sektorów zbrojeniówki. W 2025 roku rynek ten wyceniano na ponad 5 miliardów dolarów, a prognozy na najbliższą dekadę mówią o skoku do niemal 28 miliardów dolarów.

Początkowo najpopularniejszą obroną przed dronami były jammery (zagłuszarki sygnałów radiowych) oraz zakłócanie nawigacji GPS. Dziś to już nie wystarcza. Współczesne drony wykorzystują sztuczną inteligencję i rozpoznawanie obrazu (machine vision). Po utracie łączności potrafią samodzielnie nawigować i uderzyć w cel. Ta odporność na walkę elektroniczną wymusiła powrót do obrony kinetycznej (hard-kill), czyli fizycznego niszczenia celów. Wojsko stawia dziś na strzelanie w ruchu (shoot-on-the-move), by unikać ognia artylerii przeciwnika, oraz na radykalne cięcie kosztów pojedynczego strzału.

Geneza polskiej tarczy: program San i pojazdy Legwan

Dla Polski punktem zwrotnym była noc z 9 na 10 września 2025 roku, kiedy podczas ataku na Ukrainę, w naszą przestrzeń powietrzną wleciało około 20 rosyjskich maszyn. Poderwanie myśliwców F-35 i F-16 w celu ich zestrzelenia było strategią absurdalnie drogą.

Odpowiedzią jest Program San – najnowocześniejszy w Europie system obrony przeciwdronowej, którego koszt to ok. 15 miliardów PLN. Umowę wykonawczą podpisano błyskawicznie, bo już pod koniec stycznia 2026 roku. Głównym wykonawcą jest Polska Grupa Zbrojeniowa (PGZ) we współpracy z norweskim Kongsbergiem i polską spółką Advanced Protection Systems (APS).

San to tzw. "system systemów" – rozproszona sieć sensorów i efektorów, stanowiąca najniższą warstwę polskiej obrony powietrznej (pod systemami Wisła, Narew i Pilica+). Polska zakontraktowała 18 modułów bateryjnych, w skład których wejdą 52 w pełni autonomiczne plutony ogniowe. Całość będzie niezwykle mobilna dzięki wykorzystaniu ciężarówek Jelcz (ok. 400 szt.) oraz lekkich pojazdów taktycznych Legwan Long 4x4 (ok. 300 szt.). Te ostatnie, oparte na koreańskiej licencji KIA KLTV, stają się nowym koniem roboczym Wojska Polskiego.

Serce systemu: Potwór z Tarnowa (WLKM 12,7 mm)

Najbardziej niszczycielskim i rozpoznawalnym elementem programu jest Wielolufowy Karabin Maszynowy (WLKM) kalibru 12,7 mm, opracowany przez ZM "Tarnów" S.A. we współpracy z Wojskową Akademią Techniczną. Swoją nieoficjalną, ale powszechnie używaną nazwę "Potwór z Tarnowa" zyskał podczas morderczych testów poligonowych w Wicku Morskim i Ustce.

Dlaczego system Gatlinga? Klasyczny karabin maszynowy z jedną lufą błyskawicznie się przegrzewa. WLKM posiada cztery lufy wirujące wokół własnej osi, napędzane potężnym silnikiem elektrycznym. Podczas jednego obrotu każda lufa przechodzi pełny cykl strzału i jest chłodzona powietrzem.

Ciekawostka taktyczna: Amunicja 12,7x99 mm NATO (.50 BMG) to potężny pocisk dysponujący energią ok. 15 000 dżuli. Trafienie choćby jednym pociskiem całkowicie dezintegruje drona. Co ważne, taka amunicja jest mała, lekka i – w porównaniu do pocisków armatnich – bajecznie tania w produkcji.

Parametr techniczny Specyfikacja i uwagi operacyjne
Kaliber 12,7 x 99 mm NATO (.50 BMG) zasilany z taśmy M9
Szybkostrzelność Regulowana: od 250 do 3 600 strzałów/min. (aż 60 pocisków na sekundę!)
Zasięg skuteczny 2 000 – 2 200 metrów
Masa własna broni 50 kg (bez amunicji i podstawy)
Zalecana seria 50 – 200 pocisków. Tworzy nieprzebijalną "ścianę ołowiu".

Obrona przed dronami przypomina strzelanie do rzutków, tylko cel jest setki metrów dalej i porusza się w trzech wymiarach z prędkością ponad 100 km/h. "Potwór" nie musi celować idealnie w punkt – posyła w kierunku przechwycenia gęstą chmurę ołowiu i stali, drastycznie zwiększając prawdopodobieństwo zniszczenia celu (tzw. Probability of Kill).

Oczy i mózg: sensoryka radarowa od APS

Nawet najlepsza broń jest bezużyteczna, jeśli nie widzi celu. Drony są małe, ciche i latają nisko. Mają przekrój radiolokacyjny (RCS) na poziomie 0,01 m² – dokładnie tyle samo, co przelatujący ptak. Tradycyjne radary przeciwlotnicze po prostu je ignorują, filtrując jako szum.

Tu na scenę wkracza gdyńska firma Advanced Protection Systems (APS) ze swoimi rewolucyjnymi radarami FIELDctrl (pasmo X). Zamiast obracającego się "talerza", używają one technologii AESA (Active Electronically Scanned Array) i MIMO. Fale elektromagnetyczne formowane są elektronicznie w mikrosekundach.

Prawdziwa magia dzieje się jednak w oprogramowaniu. Dzięki analizie mikro-Dopplera i sztucznej inteligencji, radar bada drgania i ruchy wewnętrzne obiektu. System bezbłędnie odróżnia rytmiczne machanie skrzydeł ptaka od obrotu łopat wirnika quadrocoptera, natychmiast klasyfikując cel na ekranie operatora. Całość uzupełnia głowica optoelektroniczna (kamery termowizyjne, dalmierz laserowy), która pozwala na autonomiczną pracę karabinu – system sam namierza cel i prosi operatora jedynie o zgodę na otwarcie ognia.

Drony polujące na drony, czyli system MEROPS

Program San to nie tylko karabiny. Obok systemów walki radioelektronicznej (zagłuszania sygnałów z użyciem tzw. białej listy, która nie blokuje własnych dronów) oraz precyzyjnych rakiet APKWS, Polska wprowadza technologię rodem z powieści sci-fi: amunicję przechwytującą.

Mowa o amerykańskim systemie MEROPS i dronach AS-3 Surveyor. Koncepcja drone-on-drone warfare zakłada zwalczanie roju przeciwnika własnym rojem. Wystrzeliwany z kompaktowych wyrzutni Surveyor rozpędza się do ponad 280 km/h. Gdy rosyjskie zagłuszarki zrywają łączność z operatorem, wbudowana sztuczna inteligencja drona przejmuje kontrolę, samodzielnie obiera tor kolizyjny i taranuje wrogi obiekt w powietrzu.

Koszt jednego takiego drona to ok. 14 500 dolarów – ułamek ceny klasycznej rakiety. System przeszedł już udany chrzest bojowy w Ukrainie, a w listopadzie 2025 r. był widowiskowo testowany przez polskich żołnierzy na poligonie w Nowej Dębie.

San na tle światowej czołówki – analiza porównawcza

Decyzja o wyborze kalibru 12,7 mm jest często dyskutowana w branży. Zobaczmy, jak polskie rozwiązanie wypada na tle światowych liderów:

Cecha ZM Tarnów: WLKM 12,7 "Potwór" Rheinmetall: Skynex 35 EOS Australia: Slinger 30
Pochodzenie Polska Niemcy Australia
Kaliber 12,7 mm NATO 35 mm (amunicja programowalna AHEAD) 30 mm (lekkie działko M230LF)
Szybkostrzelność do 3 600 strz./min. ok. 1 000 strz./min. 200 - 300 strz./min.
Zasięg skuteczny ~ 2 200 m ~ 4 000 m 800 - 1 500 m
Główna zaleta Ekstremalnie tania amunicja, niszcząca chmura pocisków kompensująca błędy celowania. Perfekcyjny pogromca rakiet manewrujących, daleki zasięg. Niesamowita miniaturyzacja (waga <400 kg), idealna na pickupy.
Minusy Mniejszy zasięg niż działa 35mm. Ogromny koszt zestawu (ok. 250 mln PLN) i pojedynczego strzału. Krótki zasięg, wymaga bardzo precyzyjnego systemu celowania.

Polski WLKM to rozwiązanie "ostatecznej straży". Kiedy drony przenikną przez myśliwce, wyminą drony taranujące i przetrwają mur elektroniczny, do akcji wkracza "Potwór", wykonując czarną robotę z precyzją i po bezkonkurencyjnie niskich kosztach.

Perspektywy i podsumowanie

Współczesna architektura programu San wpływa nie tylko na armię, ale i na myślenie środowisk pro-obronnych. Dawniej przerażenie budził myśliwiec bombowy; dziś za potężnymi wybuchami stoi często wyścigowy dron posklejany taśmą, do którego podczepiono ładunek termobaryczny. Wojna w Ukrainie pokazała, że żołnierze frontowi często muszą ratować się siatkami nad okopami.

Budowa "Ściany Wschodniej", integrująca polskie lufy Gatlinga, mobilne platformy, innowacyjne radary i sztuczną inteligencję dronów uderzeniowych, to krok od prowizorycznego "radzenia sobie" do pełnej automatyzacji obrony. Uruchomienie ogromnych środków na ten cel udowadnia, że polscy decydenci w końcu adaptują się do brutalnych prawideł dzisiejszego teatru walk.

"Potwór z Tarnowa" nie zlikwiduje całkowicie zagrożenia z powietrza, ale skutecznie wypełni krytyczną pustkę, udowadniając, że czasem potężny potok taniej energii kinetycznej jest lepszy niż najdroższa, inteligentna rakieta.

RSS

Udostępnij:

Zastrzeżenie: Publikujemy artykuły własne oraz nadesłane przez zewnętrznych autorów (również anonimowo). Szanujemy własność intelektualną, dlatego w przypadku zauważenia jakichkolwiek nieprawidłowości lub niezamierzonego naruszenia praw autorskich, prosimy o pilny kontakt. Wszelkie zgłoszone naruszenia będą natychmiast weryfikowane, a sporne treści usuwane. Takie działania nigdy nie są celowe. Prawa autorskie do opublikowanych materiałów są zastrzeżone i należą do redakcji portalu oraz twórcy artykułu. Dokładamy wszelkich starań, aby publikowane treści były rzetelne i oryginalne. Część materiałów (np. grafiki) mogła zostać przygotowana przy wsparciu narzędzi sztucznej inteligencji. Chcesz opublikować swój tekst? Zapraszamy do współpracy twórców i pasjonatów! Wyślij swój artykuł na adres kontaktowy podany na dole strony.


← Powrót do listy artykułów