Kurz po sylwestrowej nocy już opadł, szampan wywietrzał, ale wam została w szafie jeszcze solidna paczka petard albo rakiet? A może wcale nie chodzi o zabawę, tylko o testowanie pirotechniki sygnalizacyjnej do zestawu ucieczkowego (BOB) czy element pozoracji na szkolenie taktyczne? Niezależnie od powodu, pytanie wraca jak bumerang: czy można sobie „strzelić” w lutym albo w lipcu, bez generowania kłopotów?
Postanowiliśmy raz na zawsze rozprawić się z mitami, które krążą po forach i grupach dyskusyjnych. Sprawa jest prostsza niż myślicie, ale – jak to w Polsce – jest kilka „haczyków”, na których łatwo się wyłożyć.
Mit: „Strzelać wolno tylko w Sylwestra”
Bzdura. Jeśli ktoś wam tak mówi – nawet jeśli nosi mundur – jest w błędzie. W polskim prawie nie ma ustawy, która mówiłaby: „od 2 stycznia zakaz używania fajerwerków”. Serio.
Jeśli masz skończone 18 lat, możesz legalnie kupować i posiadać pirotechnikę (klasy F1 i F2, czyli większość tego, co jest w sklepach) przez okrągły rok. Ustawodawca nie zabrania posiadania ani używania. Zabrania czegoś zupełnie innego.
O co więc chodzi z tymi mandatami?
Chodzi o święty spokój. A konkretnie o słynny Artykuł 51 Kodeksu Wykroczeń. Policja nie wlepia wam mandatu za sam fakt odpalenia racy, tylko za hałas i zakłócanie porządku.
W skrócie: jeśli odpalisz głośną petardę pod oknem sąsiada, któremu właśnie zasnęło dziecko – dostaniesz mandat za zakłócanie spokoju. Nieważne, czy to styczeń, lipiec, czy nawet Sylwester (tak, w Sylwestra też można teoretycznie dostać mandat za „wybryk”, choć przymyka się na to oko).
Zasada jest prosta:
- Gdzie? Daleko od ludzi. Pole z dala od zabudowań, opuszczona żwirownia. Jeśli nikt nie słyszy i nikomu nie przeszkadzasz – nie ma wykroczenia.
- Kiedy? Przed 22:00. Po tej godzinie wchodzi cisza nocna i wtedy policja nie ma litości.
- Lokalne pułapki. Czasem wojewoda albo burmistrz wydają własne zakazy (np. w Krakowie czy Lublinie). Warto sprawdzić lokalne newsy, bo wtedy mandat jest pewny, nawet na własnym podwórku.
Jak strzelać, żeby nie przyjechała policja?
Chcecie przetestować sprzęt, zrobić mały pokaz albo szkolenie? Da się to zrobić z głową. Oto nasz sprawdzony patent na uniknięcie kłopotów, czyli taktyka „na uprzedzenie”.
-
Wybierzcie teren. Musi być bezpiecznie. Żadnych blokowisk, szpitali czy schronisk dla psów w pobliżu.
-
Wykonajcie telefon. To działa cuda. Dzwonicie do dyżurnego lokalnej policji (nie na 112, tylko na miejski numer jednostki) i mówicie:
„Dzień dobry, chciałem zgłosić, że dzisiaj w godzinach 18:00–19:00 na prywatnym terenie przy ulicy X będziemy używać pirotechniki. Wszystko jest zabezpieczone ppoż. Dzwonię, żebyście wiedzieli, gdyby jakiś sąsiad dzwonił spanikowany”.
Dyżurny robi notatkę, dziękuje za info i w 99% przypadków nie wyśle patrolu, bo wie, że macie sytuację pod kontrolą. To się nazywa kultura operacyjna.
-
Zero procent. Pirotechnika i alkohol to najgorsze połączenie. Jeśli coś pójdzie nie tak, a wy będziecie „wczorajsi”, ubezpieczyciel się wypnie, a prokurator zatrze ręce.
Ile kosztuje głupota w 2026?
Dla przestrogi – krótka ściąga, ile może was kosztować brak wyobraźni.
- Hałasowanie (zakłócanie spokoju): Mandat 100–500 zł. Jeśli sprawa trafi do sądu – nawet 5000 zł.
- Zagrożenie pożarowe: Strzelanie przy stogu siana albo w suchym lesie? Do 500 zł mandatu na start, a jak coś spłonie – prokurator (do 10 lat więzienia za sprowadzenie katastrofy).
- Straszenie zwierząt: Celowe rzucanie petard w psy czy ptaki podpada pod znęcanie się. Grozi za to odsiadka (do 3 lat).
Logistyka: jak nie wysadzić sobie garażu
Zostawmy prawo, przejdźmy do techniki. Wielu z was trzyma zapasy „na czarną godzinę”. Problem w tym, że fajerwerki to chemia, która fatalnie znosi leżakowanie w byle jakich warunkach.
Czego nie lubi proch?
Przede wszystkim wilgoci. Fajerwerki chłoną wodę z powietrza. Jeśli zawilgotnieją, a potem wyschną, zmienia się ich charakterystyka. Mogą nie odpalić wcale, albo odpalić z opóźnieniem, kiedy będziecie do nich podchodzić.
Drugi wróg to temperatura. Blaszany garaż latem rozgrzewa się do 50 stopni. Taka "sauna" niszczy korpusy i destabilizuje mieszankę.
Gdzie NIE trzymać zapasów?
- Piwnica w bloku: Absolutnie nie. To łamanie przepisów ppoż. Jak sąsiad doniesie, macie kłopoty. Jak wybuchnie pożar – odcinacie drogę ucieczki całemu pionowi.
- Balkon: Wystarczy jeden niedopałek z piętra wyżej.
Patent na bezpieczny magazyn: "Skrzynka i Silica"
Najlepszy sposób na przechowywanie, jaki znamy, to styl wojskowy:
- Kupujecie skrzynie amunicyjne (metalowe, z uszczelką). Są pancerne i szczelne.
- Fajerwerki pakujecie w worki strunowe.
- Do środka wrzucacie Silica Gel (te małe torebeczki z kuleczkami, które znajdujecie w pudełkach po butach – zbierajcie je, zamiast wyrzucać!). Pochłaniają wilgoć.
- Nie trzymajcie wszystkiego w jednym pudle. Rozdzielcie rakiety od petard. Jak jedno strzeli, reszta ocaleje.
Limit bezpieczeństwa w domu? Starajcie się nie przekraczać 10-20 kg samej mieszanki (tzw. NEM). Większe ilości to już proszenie się o wizytę smutnych panów i zarzut o nielegalny skład materiałów wybuchowych.
Niewypały: zrób im „zupę”
Na koniec ważna sprawa. Odpalasz, lont syczy, gaśnie i... nic. Co robisz? Pod żadnym pozorem nie podchodź od razu! Czekasz minimum 15 minut. To może być tzw. hangfire (opóźniony zapłon).
Jeśli po kwadransie nadal nic, nie próbuj tego odpalać drugi raz ani grzebać przy loncie. Robimy utylizację na mokro:
- Bierzesz wiadro z wodą.
- Wrzucasz wadliwy sprzęt do środka. Musi być cały pod wodą.
- Zostawiasz tak na 24–48 godzin. Woda zrobi z prochu błoto, które już nie wybuchnie.
- Takie mokre „zwłoki” pakujesz w folię i dopiero wtedy wyrzucasz do śmieci.
Podsumowanie
Pirotechnika to fajny dodatek do militarnego hobby, ale wymaga myślenia. Nie dajcie sobie wmówić, że po Sylwestrze fajerwerki stają się nielegalne, ale też nie bądźcie tymi gośćmi, przez których sąsiedzi wzywają policję.
Dobra skrzynka amunicyjna, telefon na komendę przed strzelaniem i trzeźwa głowa – to wystarczy, żeby bawić się bezpiecznie i zgodnie z prawem.
Pamiętajcie: Prawo w Polsce bywa interpretowane różnie, więc ostatecznie zawsze używacie sprzętu na własną odpowiedzialność.


