ABW kontra szpiedzy. Kulisy pracy kontrwywiadu.

Data publikacji: 15.04.2026
Autor: doc

ABW kontra szpiedzy. Kulisy pracy kontrwywiadu.

Krajobraz bezpieczeństwa naszego kraju wygląda zupełnie inaczej niż jeszcze dekadę temu. Pełnoskalowy konflikt za wschodnią granicą sprawił, że Polska stała się głównym hubem logistycznym NATO. To przez nasze terytorium przepływa ogromna większość zachodniej pomocy dla Ukrainy, a węzły takie jak ten w Rzeszowie stały się naturalnym magnesem dla obcych służb.

Przeanalizowaliśmy jawne raporty, by sprawdzić, jak Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) odnalazła się w nowej rzeczywistości. Z klasycznej służby zwalczającej korupcję i terroryzm, formacja ta musiała błyskawicznie przeobrazić się w wojenny kontrwywiad operujący w szarej strefie. Jak to wygląda w praktyce?

Nowe uprawnienia i potężne budżety

Praca współczesnego kontrwywiadu opiera się na informacjach. Dziś sama treść rozmów (często szyfrowanych w komunikatorach) jest trudna do zdobycia. Walutą najwyższej wagi stały się metadane – informacje o logowaniach do stacji bazowych (BTS) czy lokalizacji urządzeń. ABW ma do nich bezpłatny dostęp, a operatorzy telekomunikacyjni muszą zapewnić służbom techniczne możliwości kontroli operacyjnej. Co ważne, funkcjonariusze mogą też błyskawicznie żądać informacji od innych instytucji, a w sytuacjach nagłych – od każdego obywatela. Pozwala to na szybką weryfikację np. kierowcy ciężarówki, który zbyt długo kręci się przy bazie wojskowej.

Wielkie zadania wymagają wielkich pieniędzy. W 2026 roku budżet bazowy ABW zaplanowano na poziomie 1,32 miliarda złotych. Szybko okazało się jednak, że to za mało. Decyzją rządu służba otrzymała potężne zastrzyki gotówki z rezerw celowych.

Jednostka Budżet na 2026 r. Przeznaczenie dodatkowych środków
ABW 1,32 mld PLN Systemy przechwytywania sygnałów, oprogramowanie analityczne oparte na sztucznej inteligencji, wojskowe drony obserwacyjne.
Agencja Wywiadu 442 mln PLN Zwiększenie funduszu operacyjnego (m.in. na opłacanie informatorów za granicą).

Za te pieniądze kupowana jest nie tylko elektronika. Funkcjonariusze Wydziału Realizacji (policyjnej jednostki antyterrorystycznej wewnątrz ABW) korzystają ze sprzętu z najwyższej półki, w tym zaawansowanych kamizelek taktycznych i nowoczesnych wkładów balistycznych. Przetargi na samo umundurowanie polowe potrafią opiewać na setki tysięcy złotych.

Profil oficera i tajemnice wariografu

Jak dostać się do ABW? Wymagane jest polskie obywatelstwo, nieposzlakowana opinia i wykształcenie (minimum średnie, choć poszukiwani są głównie specjaliści z dyplomami). Co ciekawe, doświadczenie wojskowe nie jest konieczne. Mediana zarobków oscyluje wokół 8000 PLN brutto, ale dzięki elastycznym dodatkom służbowym najlepsi eksperci (np. od cyberbezpieczeństwa) zarabiają znacznie powyżej 15000 PLN brutto.

Najwięcej emocji wśród kandydatów budzi badanie psychofizjologiczne, potocznie nazywane wykrywaczem kłamstw (wariografem). W Polsce ta technika ma długą tradycję – wojskowe służby stosowały ją na szeroką skalę już w latach 1969–1989. Dziś wariograf nie służy udowadnianiu winy przed sądem, lecz ocenie lojalności i podatności na szantaż.

Samo badanie to brutalna gra psychologiczna. Poligraferzy to specjaliści od wywoływania stresu. Potrafią zadawać pytania o skrajnie intymnym, niekomfortowym (a czasem wręcz absurdalnym) charakterze. Cel? Wywołanie silnej reakcji fizjologicznej, która posłuży za "linię bazową". Dopiero w oparciu o nią maszyna i algorytmy oceniają, czy kandydat ukrywa jakieś wstydliwe sekrety. Obcy wywiad mógłby bowiem zamienić taki sekret w materiał kompromitujący (tzw. kompromat) i zmusić oficera do zdrady.

Architektura mieszana, czyli "agenci jednorazowego użytku"

Wraz z masowym wydalaniem rosyjskich i białoruskich dyplomatów po 2022 roku, wschodni wywiad utracił swoje elitarne siatki w Polsce. Musiał zmienić taktykę. Dziś werbunek odbywa się zdalnie, przez komunikatory takie jak Telegram.

Oficerowie prowadzący, siedząc bezpiecznie w Moskwie czy Mińsku, rekrutują przez internet imigrantów zarobkowych lub studentów. Działa to jak zlecenia w aplikacjach dla kurierów. Zaczyna się od zadań banalnych: namaluj prorosyjskie hasło, zrób zdjęcie, zgarnij kilkadziesiąt euro w kryptowalucie. Z czasem zlecenia eskalują – od obserwacji lotnisk i torów kolejowych, aż po podpalenia.

Dzięki temu obce służby zyskują możliwość wiarygodnego zaprzeczenia. Jeśli polski kontrwywiad złapie takiego amatora, obcy wywiad nie traci profesjonalnego oficera, a sam zatrzymany i tak nie wie, dla kogo dokładnie pracował.

Głośne akcje polskiego kontrwywiadu

W latach 2022–2025 polskie służby wszczęły kilkadziesiąt poważnych postępowań o szpiegostwo. Oto kilka spraw, które doskonale obrazują, z czym mierzy się dziś ABW:

  • Rozbicie siatki "kamerkowców": Grupa obcokrajowców montowała ukryte kamery z modułami GSM i panele solarne wzdłuż torów kolejowych prowadzących do Rzeszowa, transmitując obraz prosto do Rosji. Co ciekawe, stosowali pomysłowe techniki maskowania. W okolicach Poznania patrol Straży Ochrony Kolei przyłapał dwóch mężczyzn, którzy kładli na szynach drobne monety, twierdząc, że chcą zobaczyć, jak zgniata je pociąg. Zapłacili 500 PLN mandatu za chuligański wybryk, a w rzeczywistości była to tzw. legenda operacyjna – pretekst, by przebywać w zastrzeżonej strefie i zaplanować montaż urządzeń szpiegowskich.
  • Kret w archiwum: Zatrzymano urzędnika Urzędu Stanu Cywilnego w Warszawie, który wynosił dane o osobach zmarłych przed laty. Dlaczego to takie cenne? Mając dane zmarłych noworodków, obcy wywiad fabrykuje numery PESEL i tworzy autentyczne polskie tożsamości dla swoich uśpionych agentów (tzw. nielegałów).
  • Hiszpański dziennikarz: Zdemaskowano agenta rosyjskiego wywiadu, Pawła Rubcowa, który latami działał pod fałszywym nazwiskiem Pablo González. Jako "niezależny hiszpański dziennikarz" przeniknął do środowisk rosyjskiej opozycji w Europie (w tym w otoczenie Aleksieja Nawalnego). Polscy śledczy zabezpieczyli na jego sprzęcie precyzyjne raporty o zwyczajach i adresach opozycjonistów.

Sabotaż, pożary i uderzenia w cyberprzestrzeni

Działalność wrogich państw balansuje dziś tuż pod progiem otwartej wojny kinetycznej. W 2025 roku odnotowano falę podejrzanych pożarów wielkopowierzchniowych marketów budowlanych, a we wrześniu polską przestrzeń naruszył rój dwudziestu jeden wrogich dronów. To na barkach śledczych z ABW spoczywało potem przeczesywanie lasów w poszukiwaniu szczątków tych maszyn, by z nadpalonych układów scalonych wydobyć zapisy z ich misji. Jesienią tego samego roku zdetonowano ładunek wybuchowy na węźle kolejowym między Warszawą a Lublinem.

Równolegle trwa wojna w sieci. Przykładem był atak grupy hakerskiej z 2024 roku na systemy Polskiej Agencji Prasowej. Hakerzy opublikowali zmanipulowaną depeszę, w której rzekomo premier ogłaszał natychmiastową mobilizację. Mimo szybkiego dementi, cel został osiągnięty – wywołano chwilową panikę i zbadano czas reakcji polskich służb prasowych.

Ochrona przed przestępczością gospodarczą

Nie zapominajmy, że w nazwie ABW znajduje się słowo "Wewnętrznego". Agencja chroni polską gospodarkę przed wyciekiem miliardów złotych, zwalczając zorganizowane grupy przestępcze, z których usług często korzystają obce wywiady do prania brudnych pieniędzy. Przykłady z samej Wielkopolski pokazują skalę tego zjawiska.

Funkcjonariusze rozbili niedawno "kebabową mafię" w Krotoszynie, która na oszustwach podatkowych oszukała państwo na 3 miliony złotych. W trakcie brawurowej akcji zabezpieczono gotówkę o wartości 14,5 miliona złotych oraz flotę luksusowych aut. Inna operacja dotyczyła niepozornej myjni samochodowej pod Poznaniem, która okazała się magazynem kokainy i pralnią brudnych pieniędzy. Z kolei we współpracy z CBA, Agencja uderzyła w korupcję przy dostawach wojskowych materiałów pędnych, stawiając zarzuty kilkudziesięciu osobom, co bezpośrednio uderzało w gotowość bojową naszej armii.

Podsumowanie

W drugiej połowie dekady Polska stoi w centrum geopolitycznego huraganu. Zmiana metod działania wschodnich służb – przejście od eleganckich dyplomatów do werbowanych przez Telegram sabotażystów i hakerów – wymusiła ewolucję naszej architektury bezpieczeństwa. Rozbijanie siatek "kamerkowców", demaskowanie nielegałów i łapanie urzędników-kretów udowadnia, że niewidzialna tarcza polskiego państwa wciąż działa. Pieniądze inwestowane w technologie, sprzęt taktyczny i rygorystyczny dobór kadr sprawiają, że choć wróg przeniósł konflikt do naszych miast, cyberprzestrzeni i szlaków kolejowych, polski kontrwywiad skutecznie stawia mu czoła.

RSS

Udostępnij:

Zastrzeżenie: Publikujemy artykuły własne oraz nadesłane przez zewnętrznych autorów (również anonimowo). Szanujemy własność intelektualną, dlatego w przypadku zauważenia jakichkolwiek nieprawidłowości lub niezamierzonego naruszenia praw autorskich, prosimy o pilny kontakt. Wszelkie zgłoszone naruszenia będą natychmiast weryfikowane, a sporne treści usuwane. Takie działania nigdy nie są celowe. Prawa autorskie do opublikowanych materiałów są zastrzeżone i należą do redakcji portalu oraz twórcy artykułu. Dokładamy wszelkich starań, aby publikowane treści były rzetelne i oryginalne. Część materiałów (np. grafiki) mogła zostać przygotowana przy wsparciu narzędzi sztucznej inteligencji. Chcesz opublikować swój tekst? Zapraszamy do współpracy twórców i pasjonatów! Wyślij swój artykuł na adres kontaktowy podany na dole strony.


← Powrót do listy artykułów